Czy sprawdzę się w roli trenera? Czy mam predyspozycje do tego, by prowadzić wartościowe szkolenia? W których obszarach powinnam nad sobą popracować, aby stać się dobrym szkoleniowcem? Odpowiedzi na te pytania poszukiwały w sobotę (7.11) uczestniczki warsztatu „Sprawdź swój potencjał trenerski” organizowanego w ramach Festiwalu Rozwoju Osobistego Kobiet Progressteron.



Pozytywna energia
Miałam szczęście osobiście uczestniczyć w tym wydarzeniu i razem z innymi uczestniczkami tworzyć i czerpać pozytywną energię sprzyjającą autorefleksji i osobistym odkryciom. Bo właśnie energia okazała się hasłem przewodnim całego warsztatu. Zanim jeszcze zaczęła się właściwa praca już nawiązały się pierwsze znajomości przy ekspresie do kawy. Pozytywna energia towarzyszyła warsztatowi od samego początku, ale jej natężenie cały czas rosło. W stworzonych przez trenerki bezpiecznych warunkach i wolności do udzielania się w trakcie zajęć uczestniczki stopniowo zapoznawały się ze sobą nawzajem i odkrywały własne zasoby. Z każdym ćwiczeniem zwiększał się poziom zaangażowania i otwartości.
Ubogacające wyzwania
Merytoryczna część warsztatu zaczęła się bezpiecznie – uczestniczki w parach zastanawiały się co pociąga je w pracy trenera i jakie kompetencje powinien posiadać dobry trener. Okazało się, że grupy były zgodne co do swojej podstawowej wizji trenera. Później zaczęły się schody – podczas pracy indywidualnej każda z nas musiała wypisać własne kompetencje predysponujące do roli trenera. Chociaż kilka minut wcześniej na flipchartach pojawiło się mnóstwo wymaganych od trenera kompetencji, niektórym trudno było dostrzec je w sobie. Na szczęście po każdej części był czas na omówienie swoich przemyśleń i napotkanych trudności. Reszta szkolenia to już praca nad własnym warsztatem trenerskim – chętne uczestniczki mogły poprowadzić 5-minutowe szkolenie na dowolny temat, a następnie uzyskać cenne informacje zwrotne od prowadzących i pozostałych uczestniczek. Choć na początku nie wszyscy byli chętni na wystąpienie, ostatecznie każda z nas wykorzystała szansę na sprawdzenie się w roli trenera w stworzonych do tego warunkach. Przeprowadzenie w 5 minut całościowej części szkolenia – z wstępem, ćwiczeniem i podsumowaniem, okazało się nie lada wyzwaniem. Jednak każda z uczestniczek sobie z nim poradziła i wyszła bogatsza o nowe doświadczenie i cenne wskazówki od całej grupy.
„Magiczne” karty
Dla mnie – osoby z pewnym, ale niewielkim doświadczeniem w prowadzeniu szkoleń, odkryciem były karty coachingowe, wykorzystywane przez prowadzące w różnych momentach warsztatu i na różne sposoby. Na początku karty były przez uczestniczki świadomie wybierane spośród wielu odkrytych przed nimi zdjęć, aby wspomóc przedstawienie się na początku wspólnej pracy. Na kolejnym etapie szkolenia karty były losowane, w celu przełamania impasu, odnalezienia nowych pomysłów. Przy podsumowaniu znów losowałyśmy kartę, która miała pomóc w podsumowaniu naszych odczuć i korzyści ze szkolenia. Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie to w jaki sposób losowane karty z łatwością wpisywały się w doświadczenie uczestniczek. Jak karta losowana na końcu znajdywała łatwe powiązanie z tą świadomie wybraną podczas przedstawiania lub tak jak w moim przypadku - odnosiła się bezpośrednio do blokady napotkanej w trakcie warsztatu. Wciąż zastanawiam się na czym polega magia tych kart...
